wtorek, 22 grudnia 2015

21-22.12.2015 PRZEDŚWIĄTECZNE PODPROWADZANIE NA MUFLONY;







       W przedświąteczny poniedziałek zachęceni opowieściami poprzedniej grupy myśliwych polujących na tryki muflona w naszym kole przy skrzynce z nadziejami na swoje trofea stawili się dwaj koledzy z Grudziądza : Janusz i Wojtek oraz sprawca  ich przyjazdu Artur. Wystarczył rzut oka i okazało się że z Januszem znamy się z Biesiad Norowców organizowanych w Grudziądzu, wspólna pasja do norowania pozwoliła błyskawicznie przełamać pierwsze lody i wprowadzić luźniejszą atmosferę.  Szybko podzieliliśmy się na dwie grupy i udaliśmy się w łowisko. 
Praktycznie od świtu oglądaliśmy kierdle muflonów, zarówno na zejściu z ozimin, jak i w kamieniołomie. Szczęście dopisało w drodze na śniadanie koledze Januszowi, podczas podchodu po lesie praktycznie wbiegł na niego potężny tryk, cichy gwizd kol. Edwarda na ułamek sekundy zatrzymał muflona w miejscu pozwalając na oddanie precyzyjnego strzału. Wstępne pomiary ślimów dały 95 cm !!!!  Wielka radość Janusza jak i pozostałych kolegów pokazała jak zgrany tworzą team.
Drugie popołudniowe wyjście podporządkowane jest pod Wojtka, pomimo że Janusz z Arturem mieli odstrzały na owcę i jagnięta postanowili powstrzymać się z dalszym polowaniem aż do momentu kiedy padnie drugi tryk. 
Już po kilkudziesięciu minutach dostajemy "cynk" od Edwarda, że wynalazł dla nas odpowiedni kierdel, jednak pierwszy podchód zakończyła owca przewodniczka, która głośnym "prychaniem" w szybkim tempie przemieściła się z kierdlem na bezpieczną odległość.
Chwilę później podchodziliśmy inny kierdel jednak i tym razem kręcący wiatr wcześniej uprzedził zwierzęta o naszej obecności. Kierdel przebiegł po kamieniołomie zataczając pętlę i wrócił nam praktycznie pod nogi umożliwiając strzał. Tryk zaznaczył trafienie, obficie farbował, zdążył jednak dostać się na półkę skalną i skrył się w kępach rokitnika. próba dojścia bez psa nie powiodła się i po kilkudziesięciu metrach zapada decyzja żeby ściągnąć kol. Jacka z kopovem HAJDI INSTYNKT ŁOWCY nazywanym na co dzień MAŁYM :) Psa podkładamy na trop dopiero ok godz. 20.00 przy zachowaniu najwyższej ostrożności posuwamy się z początku po farbie później zdając się tylko na psi nos. Po przejściu kilkuset metrów w ekstremalnie trudnym terenie zaczyna się wkradać w nasze szeregi zwątpienie i mamy zamiar wrócić na ostatnią farbę, jednak mały głośnym ujadaniem zaczął się szarpać do przodu. Jacek przypuszczał że tryk musi być niedaleko i kontynuował dalszą pracę, po obejściu skały która zagrodziła man przejście przypadkowo skierował światło czołówki w gorę gdzie z wysokości kilku metrów przypatrywał się nasz postrzałek. Szybka decyzja o strzale łaski i mamy tryka pod nogami, ogromna radość i ulga ze szczęśliwego finału polowania , złom dla psa i przewodnika ( o czym zapomniałem ostatnio) oraz strzelca. Pozostało nam opuścić tryka na linie dwa poziomy niżej gdzie stały nasze samochody i udaliśmy się do Szczepanowa na świętowanie udanego dnia. Opowieściom, gratulacjom, anegdotom nie było końca, atmosfera wyśmienita nikt nie zauważy kiedy wybiła północ. Kolejnego dnia udało się strzelić dwie owce i jagnię, widzieliśmy tryki w tym jednego ok 100 cm. 
Jak stwierdził kolega, któremu opowiadałem jak się nam udało polowanie, o atmosferze o nowych przyjaźniach i całej otoczce "... są jeszcze na świecie szczęśliwi ludzie ..." w tym przypadku szczęśliwi myśliwi . Januszu , Wojtku i Arturze to była przyjemność Was poznać i z Wami polować . DARZ BÓR

1 komentarz:

  1. Witam, świetne zdjęcia. Chciałbym się zapytać, gdzie miało miejsce to polowanie? W jakim rejonie?

    OdpowiedzUsuń